Jest on bardzo wymowny ponieważ papieska tiara posiada symbolikę Antychrysta. Na stronie czytamy: “Papieska tiara symbolizuje potrójną władzę papieża: Ojciec królów, władca świata i zastępca Chrystusa”I to jest na oficjalnej stronie Watykanu…” – źródło. W Słowie Bożym czytamy, że nie kto inny jak Antychryst. To, czy on stoi, czy upada, jest rzeczą jego Pana. Ostoi się zresztą, bo jego Pan ma moc utrzymać go na nogach. Jeden czyni różnicę między poszczególnymi dniami, drugi zaś uważa wszystkie za równe: niech się każdy trzyma swego przekonania! 6 Kto przestrzega pewnych dni, przestrzega ich dla Pana, a kto jada wszystko – jada dla Pana. 26.01.2023 14:00. - Bycie homoseksualistą nie jest przestępstwem. To nie jest przestępstwo, ale jest to grzech. Trzeba odróżnić grzech od przestępstwa – powiedział w rozmowie z agencją Associated Press papież Franciszek. Papież Franciszek / EPA/ETTORE FERRARI Dostawca: PAP/EPA. Ojciec Święty potępił prawa, które kryminalizują papież. Franciszek. BOŻENA SZTAJNER. O znaczeniu Ducha Świętego dla życia chrześcijańskiego mówił dziś papież podczas cotygodniowej audiencji ogólnej. Kontynuując cykl katechez związanych z Rokiem Wiary podkreślił, że Duch Święty jest wielkim darem Zmartwychwstałego Chrystusa, otwierającym nas na wiarę w Jezusa i Powraca temat czy wierny może upomnieć Pasterza…poniższy artykuł jest dowodem, że ekumenizm Papieża Franciszka chyba wymyka się spod kontroli…co Wy na to ? Pytam, bo mnie zamurowało… Papież Franciszek […] Goniec – Skandal i szok!!! Znany watykanista Antonio Socci sugeruje, że Franciszek to antychryst Przez Jan Bodakowski - December 21, 2020 Share W wydanej przez wydawnictwo AA pracy „Kościół czasu Antychrysta” znany watykanista Antonio Socci, którego książki publikowały w Polsce największe wydawnictwa katolickie, stara się odpowiedzieć na pytanie, czy papież Franciszek to Fmwzw9A. Dziś Imieniny obchodzą : Julia, Natalia, Aureliusz Bergoglio jest masonem Na kilku opublikowanych zdjęciach można zobaczyć, jak Bergoglio czyni znak Mistrza drugiego stopnia masonerii. Jest to wyraźny gest dłoni czyniony przez masonów w dziejach całej historii. Świadczy to o tym, że antypapież Franciszek jest masonem. Także jego wierzenia, które zostały wyrażone przez jego słowa i czyny, są w istocie masońskie. Antypapież Franciszek był ostatnio chwalony przez arcymistrzów masońskich lóż Grand Orient we Włoszech i Argentynie. Uczestniczył w licznych ekumenicznych międzyreligijnych spotkaniach modlitewnych, w tym w licznych synagogach. W grudniu 2012 roku celebrował Chanukę z argentyńskimi Żydami. W swojej wiadomości z 2013 roku do rabina Rzymu, naucza on herezji, że Żydzi są uwolnieni od wszelkiego zła, nawet jeśli nie wierzą w Jezusa Chrystusa! Antypapież Franciszek również modlił się ku czci zmarłego muzułmańskiego prezydenta Centrum Islamskiego Argentyny. Gdy to robił, imam recytował wersety z Koranu i prosił o błogosławieństwa od Allaha i Mahometa. To zaledwie kilka przykładów jego herezji. Kościół katolicki potępiał masonerię od początków jej istnienia. Pierwsze ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem wyszło od Klemensa XII w r. 1738, a bullę ogłoszoną przez tego Papieża ponowił i potwierdził Benedykt XIV. Pius VII poszedł w ślady swoich Poprzedników, a Leon XII w swojej encyklice Quo graviora, zebrawszy wszystkie dokumenty i dekrety poprzednich papieży w tej sprawie, potwierdził je i nadał im moc obowiązującą na zawsze. 13 marca 1825 roku, Leon XII ogłosił encyklikę „Quo graviora” potępiającą stowarzyszenie nazywane masonerią, jak również wszystkie pozostałe tajne stowarzyszenia. W dokumencie tym przede wszystkim przytoczył ponownie, również je potępiające, encykliki papieży: Klemensa XII, Benedykta XIV i Piusa VII. Ośmielili się publikować pisma na temat religii…, atakując boskość Jezusa Chrystusa i samo istnienie Boga: Otwarcie chełpią się swym materializmem, jak również swymi kodeksami i statutami, które objaśniają ich plany i zamierzenia zupełnego zniszczenia Kościoła. 2 lipca 1878 roku papież Leon XIII: W czasach zaś obecnych zdaje się, że ci wszyscy, którzy są po stronie zła, łączą siły i sprzysięgają się do najzaciętszej walki, a to za sprawą i przy współdziałaniu szeroko rozpowszechnionego i silnie zorganizowanego stowarzyszenia tzw. masonów. Pius VIII, Grzegorz XVI oraz wielokrotnie Pius IX, Pius X i Pius XI wypowiadali się w tym samym duchu: Cokolwiek Pius X potępił, tak samo i My potępiamy. Za każdym razem, gdy słowo «Laicité» (bezwyznaniowe nauczanie) jest używane dla zakomunikowania opinii albo intencji przeciwnej lub obcej Bogu tudzież religii, potępiamy je. W całej rozciągłości potępiamy ten «laicyzm» i otwarcie oświadczamy, że musi być on potępiony. – Pius XI, Maximam gravissimamque, 18 lipca 1924 roku Masoneria to nasz śmiertelny wróg. Tacy byli katoliccy papieże … … a taki jest wilk … … który pokazuje spod jakiego jest znaku … … widoczny tylko dla czuwających … … wybrany przez sługi szatana … … w owczej skórze. BERGOGLIO w kodzie ASCII: 66 = B 69 = E 82 = R 71 = G 79 = O 71 = G 76 = L 73 = I 79 = O 66+69+82+71+79+71+76+73+79 = 666 Richard BennettW encyklice Papieża Franciszka, „Laudato Si’, mi’ Signore” („Niech będzie Ci chwała, mój Panie”): O Wspólnej Trosce O Nasz Dom Papież identyfikuje się jako „Ojciec Święty” i jako Chrześcijanin. Niemniej jednak, Franciszek naucza następującej rzeczy w tej encyklice:„W słowach tego pięknego kantyku, Święty Franciszek z Asyżu przypomina nam że nasz wspólny dom jest jak siostra z którą dzielimy nasze życie i cudowna matka która otwiera ramiona aby nas uścisnąć. ‘Niech będzie Ci chwała mój Panie, przez naszą siostrę, matkę ziemię, która utrzymuje nas kieruje nami i która wytwarza różnorodne owoce z ich barwnymi kwiatami i ziołami.’” [1]Czy Franciszek aprobuje ideę że raczej ziemia „rządzi nami” niż sam Pan? Biblia nigdzie nie nazywa ziemi „Matką” albo „Siostrą”. To jest opętańcza teologia zakorzeniona w „tajemniczej religii” Babilonu. Uosabianie ziemi, szczególnie jako kobiety, zawsze było znakiem pogańskiego i Szatańskiego kultu. Jak Alexander Hislop wskazuje,„Od zawsze było wiadomo że papizm był ochrzczonym pogaństwem; lecz Bóg teraz sprawia, że jest to widoczne, iż poganizm, który Rzym ochrzcił, jest we wszystkich istotnych kwestiach tym samym poganizmem, który panował w starożytnym literalnym babilonie…”[2]Papież Franciszek jest przede wszystkim jezuitą. Jako jezuita jest znany ze swojej lisiej przebiegłości. W trzecim paragrafie encykliki wyraźnie precyzuje kryzys i wskazuje swoje zamierzone grono odbiorców: „Teraz, jako że skonfrontowani zostaliśmy z globalnym pogorszeniem się stanu środowiska, chciałbym się zwrócić się do każdej osoby żyjącej na tej planecie… w sprawie naszego wspólnego domu”[3]. Później się okaże, dlaczego Papież Franciszek wyszedł z takim obrzydliwie pogańskim stwierdzeniem, jako część swojego rzekomo chrześcijańskiego PrawdaPrawda jest taka że na początku Bóg stworzył niebiosa i ziemię. I jak biblia mówi, „Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.”[4] Odkładając na chwile te podstawowe słowa, Franciszek zamiast nich postanowił zacytować dwunastowieczne katolickie i (zarazem) pogańskie zrozumienie tej kwestii (prezentowane przez) św. Franciszka. Stąd, to nie może być przypadek, że Papież wybrał (imię) Franciszek. by odbyć swoje papiestwo rzekomo (w) łagodnych szatach Franciszka z nieprawda Ważnym faktem do przeanalizowania jest to, iż Papież Franciszek wierzy w swój absolutny autorytet. Własne nauczanie Rzymskiego Kościoła głosi, że najwyższy biskup, z tytułu swego urzędu, posiada nieomylny autorytet nauczania.[5] Jednakże, prawda jest taka, że tylko Jezus Chrystus posiada wszelką moc i autorytet nauczania, jako że sam Chrystus głosił: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.”[6] Stąd też jezuita Franciszek, przyoblekając najpierw pogańskie szaty Franciszka z Asyżu, próbuje uzurpować boski autorytet w twierdzeniu, które jest całkowicie sfałszowane. Kolejny przykład tego Rzymsko-Katolickiego fałszowania autorytetu przez Papieża Franciszka widoczny jest w tym: Franciszek naucza, by komunikować się z Chrystusem przy pomocy mszy świętych i z Duchem Świętym przez sakramenty, włączając jego obecny pomysł że „Jako chrześcijanie, jesteśmy również wezwani, ‘by zaakceptować świat jako sakrament komunii, jako sposób dzielenia się z Bogiem i naszymi sąsiadami na skalę globalną’ ”[7]. Gdzie tu jest ewangelia albo jakikolwiek dowód prawdziwości biblijnej w tym duchowo ślepym nauczaniu papieskim? Pismo nakazuje każdemu człowiekowi pokutować i wierzyć ewangelii, ale nikt nie jest w stanie tego zrobić bez przekonania od Ducha Świętego. Jednak te podstawowe fakty są odłożone na bok, gdy Papież rozszerza swój wywód oświadczając, że Papieski światopogląd jest aktualny. Jednakże jego nauczanie ma swój koniec w zaczyna z naszym przypuszczalnym grzechem przeciw “siostrze ziemi” i porusza się w całkowicie niebiblijnym kierunku. W swojej encyklice oświadcza:„‘Siostra’ (ziemia) ‘teraz krzyczy do nas z powodu krzywdy którą wyrządziliśmy jej przez nasze nieodpowiedzialne użycie i nadużywanie dóbr, którymi Bóg ją obdarował. Doszliśmy do tego że widzimy siebie jako jej panów i władców, uprawnionych do plądrowania jej wedle własnego uznania. Przemoc obecna w naszych sercach, zranionych przez grzech, jest odbita w chorobie widocznej w ziemi, w wodzie i w powietrzu i we wszystkich formach życia.” [8]Wyrażony pogląd franciszka jest całkowicie panteistyczny. Biblia mówi:„Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat. Ten [Syn], który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach.”[9]Biblia mówi prawdę, w przeciwieństwie do Franciszka, który naucza że niebo i ziemia są częściami Boga. To jest całkowicie pogańska przypuszczenia papieża Franciszka Co musi zostać zrozumiane to to, że encyklika Franciszka, ze swoim wzniosłym i inspirującym wydźwiękiem pogoni za etyczną doskonałością, jest mocno obciążona wszystkimi klasycznymi założeniami papieskimi. Zasadniczo, to co jest prezentowane w encyklice, jest wyidealizowanym planem dla świata. Oparte jest to na Watykańskim punkcie widzenia zarówno tego, jaki świat jest teraz i jaki mógłby być, jeśli Papież byłby ziemskim „władcą-dyrektorem” wszystkich rzeczy duchowych, politycznych i ekonomicznych. Cały argument encykliki wisi na prawdziwości jej rzekomo oczywistych aksjomatów. Jednakże założenia są fałszywe. Jeśli papież Franciszek chce być proroczym głosem we współczesnym świecie, rzekomo mówiąc w imieniu Chrystusa, wtedy jego założenia muszą być ocenione zgodnie z miarą daną nam w Słowie Bożym, a mianowicie, “„Do objawienia i do świadectwa!” Jeśli nie będą mówić zgodnie z tym hasłem, to nie mam dla nich jutrzenki.”[10] Pan Jezus Chrystus podkreślał że Pismo jest bezwzględną prawdą, to nie może być odrzucone. Pismo mówi, “Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.” Tak więc od samego początku staje się to jasne, że papież Franciszek jest oszustem i ma w tym jakiś czego Franciszek nie mówi otwarcie w tej encyklice jest to, że od Soboru Trydenckiego w połowie szesnastego wieku, kościół rzymski orzekł, że nie ma zbawienia poza nim i formalnie zaprzeczył ewangelii. Rzym dokonał apostazji podczas Soboru Trydenckiego i nigdy już jego postanowień nie odwołał. Tak więc zamiast ewangelii usprawiedliwiającej przed Świętym Bogiem, Rzym ma tylko sakramenty do zaoferowania. One nie dają zbawienia, do tego potrzebne jest jedynie Ewangelia “jest bowiem ona mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego….”[11] A więc papiestwo musi wziąć w ręce inne narzędzie, musi znaleźć inna drogę, dzięki której może usidlić ludzi w fałdach współczesnego Babilonu. Dialog na temat problemów środowiskowych jest ich bieżącym sposobem działania. Blisko końca encykliki jest mnóstwo religijnego żargonu odnośnie Boga i obowiązków chrześcijan. Jest to tak naprawdę jedynie postscriptum do tej encykliki. Prawdziwym jej naciskiem jest promowanie programu politycznego sformułowanego w pogański sposób. Nie może być inaczej, bo w swojej istocie, celu i metodach, stoi w sprzeczności z obliczu tego wszystkiego przesłanie Pana Jezusa Chrystusa do tych, którzy są Jego jest zupełnie inne. On mówi:“Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.”[12]Za tym przesłaniem idzie pewność, że tylko Ci, którzy dzięki łasce wierzą w Chrystusa są prawdziwą rodziną Bożą; tworzą ją ludzie z całego świata. “Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili”[13] Jak jest to przedstawione w ewangelii, tylko Ci, którzy dzięki łasce wierzą w Chrystusa, są nazwani “synami Bożymi”, dzięki doskonałemu życiu i ofierze naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jak apostoł Paweł mówił: „…otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: „Abba, Ojcze!”. Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi.”[14]Agenda Papieża FranciszkaW całej encyklice Franciszka motyw środowiska nie może być ignorowany. Z ponad 170 odniesieniami do globalnego ocieplenia, zmiany klimatu, srodowiska i środowiskowych problemów, jest zatem jasne że wykorzystuje to jako środek do osiągnięcia swojego celu. Podczas gdy jesteśmy słusznie zaniepokojeni tym co Franciszek mówi, jest również konieczne to, żeby zrozumieć dlaczego to robi. Encyklika Franciszka nie jest w żadnym znaczeniu dziełem jego oryginalnej myśli. Zarówno jego analityczny styl jak i rzeczowa forma są mocno ukorzenione w Watykańskim stylu, zarozumiałość i domniemane panowanie nad każdym aspektem ludzkiego życia górują w jego wyczerpująco demonstruje, że jego poglądy prawdziwie przedstawiają historyczną istotę religijnego i społecznego nauczania Rzymu. Jednakże, to nauczanie nie jest nauczaniem biblijnym. Tak więc, Franciszek okazuje się być znowu przebiegłym lisem. Jego celem jest mocne ugruntowanie dóbr i przyszłości jego własnej instytucji w kategoriach “integralnego rozwoju ludzkości”, który akceptuje jego prymat jako jedynego arbitra etyki i kodeksu moralnego. Jest to całkiem jasne, że Franciszek pisze swoją encyklikę, by dowieść po raz kolejny Papieskich autokratycznych roszczeń. Celem Franciszka w tej encyklice jest przedstawić i promować rodzaj światowego szczególnie jego wizją jest odnowione i odmłodzone “globalne społeczeństwo”, nad którym Rzymski Kościół jako czołowy etyczny byt sprawuje władzę. I jaka lepsza droga istnieje, by zyskać moralny autorytet, niż utkanie razem aktywności środowiskowej opartej na globalnym ociepleniu i zmian klimatu wytworzonych przez „rzekomą wiedzę”[15] Prawdziwie jest to przebiegły plan, by umocnić polityczną podstawę z niereligijną lewicą, a tym samym tworząc zjednoczony kościół i globalne państwo. Ekumeniczna działalność już od wczesnych dni Soboru Watykańskiego Drugiego była niezwykle skuteczna w jednoczeniu religijnej prawicy pod papieskim panowaniem. Jak tak dalej pójdzie, ani się obejrzymy, a nastanie drugie jest ten sam Franciszek i jego Watykański system który naucza, że własność prywatna nie jest osobista jako taka, lecz należy do wszystkich ludzi[16] Dokument Soboru Watykańskiego Drugiego podtrzymuje tą samą zasadę „uniwersalnego posiadania wszystkich dóbr” i stanowczo naucza: „Jeśli ktoś jest w wielkiej potrzebie, ma prawo do tego by zdobyć dla siebie to, czego potrzebuje spośród bogactwa innych”[17] Filozofią Papieża Franciszka jest po prostu usprawiedliwienie kradzieży, czy to na poziomie indywidualnym, czy też rządowym. Biblia mówi, „Nie kradnij…. Nie pożądaj… żadnej rzeczy która należy do bliźniego twego”[18] W zamian, ludzie powinni spoglądać na Ojca w niebie i Jego Słowo, by nauczyć się władać swoimi pieniędzmi i własnością. Katolicy, a teraz także narody z całego świata napominane są, by patrzeć na Papieża Franciszka i jego encyklikę jako dobrą drogę do reanimacji międzynarodowej ekonomii. Biblijne zasady o Bożej sprawiedliwości, praw własności i równowartości wymiany ekonomicznej potrzebne dla stabilności i dobra narodów, są negowane przez ekonomiczną politykę Siła do wdrożenia Papieskiej agendyPoprzednik Franciszka, Benedykt XVI, wzywał do “zreformowania Organizacji Narodów Zjednoczonych, i podobnie instytucji ekonomicznych i finansów międzynarodowych, tak aby koncepcja rodziny składającej się z narodów mogła uzyskać prawdziwe zębiska.”[19] Społeczna i religijna dominacja utrzymywana poprzez prawo cywilne wśród narodów europejskich jest czymś, co podobało się kościołowi katolickiemu i na czym dobrze się rozwijał poprzez wieki ciemne i średniowiecze. Końcowy rezultat do którego zdąża Franciszek jest taki sam. Wymieniając globalne ocieplenie, skażenie, biedę, globalny brak równości, nadmierna konsumpcja przez kraje pierwszego świata i podobne problemy, mówi:“Te sytuacje doprowadziły siostrę ziemię, razem ze wszystkimi opuszczonymi z tego świata do płaczu, błagając o to byśmy zmienili kierunek. Nigdy tak nie zraniliśmy i źle nie traktowaliśmy naszego wspólnego domu jak w ciągu ostatnich dwustu lat. Jednak jesteśmy wezwani by być narzędziami w rękach Boga naszego Ojca, tak by nasza planeta mogła być taka jakiej pragnął jej Bóg i odpowiadać na Jego plan pokoju, piękna i pełni. Problem jest taki że nadal brakuje nam kultury by skonfrontować ten kryzys.”[20]Po uosobieniu ziemi, Franciszek płynnie przechodzi do kwestii państwa: “Popełnienie przestępstwa przeciwko naturalnemu światu jest grzechem przeciwko nam samym i grzechem przeciwko Bogu”[21] Następnie wzywa do “utworzenia ram prawnych, ustalających wyraźne granice i zapewniające ochronę ekosystemów, gdyż są niezbędne…”[22] Jego rozwiązanie na zmanę świata poprzez narzucane przepisy prawne, zamiast zwiastowania światu prawdziwej ewangelii łaski, jest całkowicie niebiblijne – lecz wpasowuje się idealnie w bieżącą agendę papieskąCo więcej, Kościół Rzymsko-Katolicki ma duży wpływ na ustawodawstwo na poziomie narodowym i międzynarodowym, szczególnie w krajach w których ma papieskich nuncjuszy jako ambasadorów. Obecnie utrzymuje relacje dyplomatyczne ze 174 krajami na poziomie ambasady. Oportunizm, podstęp i chytrość zawsze były elementami definiującymi Rzymsko-Katolickie geo-polityczne oświadczenia. Papież Franciszek i jego Watykan pragnie utrzymać oficjalne dyplomatyczne relacje. Oni rozumieją to tak, że polityczna władza cywilna jest podrzędna duchowej kontroli odstępczego Rzymu. Papież Franciszek, aktualnie jako potrzebne i skłonne do działania narzędzie, dąży do spełnienia tych aspiracji i To że Franciszek i jego encyklika zmierzają do rządzenia religijną, polityczną i ekonomiczną działalnością na całym świecie nie jest raczej zaskakujące. Papieska arogancja pasuje dobrze do Biblijnych zapowiedzi tego typu twierdzeń „Wstąpię na szczyty obłoków, podobny będę do Najwyższego.”[23] Istnieje tylko jeden wikary Chrystusa, który jest nieskończony, najwyższy, wszechmocny i w pełni wystarczający; a mianowicie Duch Święty. Papiestwo to demonicznie zasilany system odstępczy, który będzie osądzony i całkowicie potępiony przez Pana.[24] Biblijny wgląd uzmysławia nam że “cały zaś świat leży w mocy Złego”[25] i, “przewrotni będą postępować przewrotnie i żaden z przewrotnych nie zrozumie tego.”[26] Papieski program jest zły i rozmyślny, a jego geniusz w środkach i sposobach, szatański.[27] Od początku Pan Bóg miał na celu uczcić samego siebie “Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen.”[28] Stworzył świat i ukształtował człowieka w tym celu. Jego nieskończenie mądry projekt nie legł w gruzach w momencie gdy wraz z Adamem upadł cały rodzaj ludzki, gdyż Jezus Chrystus Pan był Barankiem “zabitym od założenia świata.”[29] Wola wszechmocnego Boga jest od zawsze i króluje w czasie. On suwerennie rozkazuje, kieruje i kontroluje wszystkie wydarzenia. Ten “który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli.”[30] Szatan i jego obecne neo-babilońskie imperium nie może mu sprostać. Jest napisane,, “Pan króluje: drżą narody”[31]Proszę dołącz do nas w modlitwie tak, aby możliwie wielu to zrozumiało i żeby oni także zostali pociągnięci przez Ducha Bożego, by szukać jego Łaski. Łaska jest niezasłużonym darem Bożym. Tylko przez łaskę ocala On zasługujących na piekło grzeszników, pokazując, że cała chwała z mocy odkupienia należy się tylko Jemu. Ponieważ Bóg działa, to wszystko działa zgodnie z Jego wolą. Współczesne manipulacje władzy cywilnej Papieskiego Rzymu, fałszywy ekumenizm i niebiblijne ekonomiczne praktyki, są zaledwie narzędziami, na które Bóg dla swoich suwerennych celów być niezwykle wdzięczni za to, że wszechmocny Bóg w Jego najwyższej mądrości ograniczył machinacje Rzymu. Papież Franciszek i Rzymski Kościół zostaną ukarani za ich rozmyślne odrzucenie Panowania Chrystusa. Boży ludzie nie będą zwiedzeni przez tą ułudę, która spadła na świat.[32] Raczej powinni oni walczyć “o wiarę raz tylko przekazaną świętym”[33] Prawdziwie wierzący to jedynie Ci, którzy przylgnęli do Boga i Jego spisanego Słowa: oni wiedzą, że są zbawieni jedynie z łaski, tylko przez wiarę, wyłącznie w Chrystusa i że tylko Bogu należy się cześć i chwała.[1] Para. 1. 4/20/17 zobacz także: Para. 87 gdzie hymn Franciszka z Asyżu jest zacytowany wspominając brata słońce, brata wiatr, siostrę księżyc, siostrę wodę itd.[2]Alexander Hislop, The Two Babylons (Delmarva Publications, 2013 First Printing, Introduction)[3] “Laudato Si,” Para. 3.[4] Genesis 1:2[5] Can. 749 §1. Przez swój urząd najwyższy kapłan jest nieomylnym nauczycielem podczas gdy jako najwyższy pasterz i nauczyciel wszystkich chrześcijańskich wiernych, który wzmacnia jego braci i siostry w wierze, głosząc w drodze ostatecznego aktu, że należy trzymać się doktryny wiary lub moralności.[6]Mateusza 28:18[7]“Laudato Si,” Para. 9[8]“Laudato Si,” Para. 2.[9]Hebrajczyków 1:1-2[10]Izajasza 8:20[11]Rzymian 1:16[12]Mateusza 28:18 – 20[13] Jana 1:12-13[14] Rzymian 8:15 – 16[15] I Tymoteusza 6:20[16]Compendium of the Social Doctrine of the R. C. Church, Sect. 176 – 178 universal destination of goods and private property 05/20/2017.[17]Vatican Council II No. 64,“Gaudium et Spes” Austin Flannery, General Ed. (Vatican Council II: The Conciliar and Post Conciliar Doocuments, Para. 69.) tekst dostępny również tutaj: Exodus 20: 15, 17[19] Sect. 67. 4/28/17[20]“Laudato Si”, Para. 53.[21]“Laudato Si,” Para. 8[22]Laudato Si, Para. 53[23]Izajasza 14:14[24]Objawienie 18:8 “dlatego w jednym dniu nadejdą jej plagi: śmierć i smutek, i głód; i będzie ogniem spalona, bo mocny jest Pan Bóg, który ją osądził”[25] I Jana 5:19[26] Daniel 12:10[27]II Koryntian 4:3 – 4[28]Efezjan 3:21[29]Objawienie 13:8[30]Efezjan 1:11[31]Psalm 99:1[32]II Tesaloniczan 2:8-12, cp. Marka 13:22: For false Christs and false prophets shall rise, and shall show signs and wonders, to seduce, if it were possible, even the elect. W kontekście, “If it were possible,” oznacza to że jest to niemożliwe ponieważ otrzymali oni zamiłowanie do prawdy, której świat nie otrzymał.[33]Judy 3 Powszechne w średniowieczu straszenie mękami piekielnymi, dziś wydaje się pozbawione większego sensu, bo ludzie nie bardzo sobie wy-obrażają, gdzie to piekło miałoby być. Każdy, kto nie przysypiał na lekcjach fizyki czy astronomii wie, że kandydatem może być co najwyżej czarna dziura, ale kłopot w tym, że prawdopodobnie czarną dziurę ma w środku każda galaktyka (np. nasza Droga Mleczna), a tych galaktyk są setki miliardów. Taka potworna liczba oddziałów piekła wygląda dyskusje o tym, czy istnieje piekło wzniecane są dość regularnie, a ostatnia przeleciała przez media niczym meteoryt przed świętami za sprawą papieża Franciszka. Jego stały rozmówca, włoski dziennikarz Eugenio Scalfari, napisał artykuł z tezą, że papież nie wierzy w piekło. „Dusze osób, które odrzuciły miłość Jezusa, nie wpuściły go do swych serc, po prostu znikną. Nie ma krainy wiecznego cierpienia, czyli piekła” – cytuje Scalfari. Oczywiście, watykańscy urzędnicy natychmiast zaprzeczyli, by Franciszek stracił wiarę w piekło. Przecież za to biorą pieniądze, by zapobiegać chaosowi w głowach zrozumieć, dlaczego papież nie chce, by ludzie cierpieli po śmierci. To jeden z przywóców religijnych, którzy wolą mówić o miłosierdziu niż sprawiedliwości Boga. Teolodzy potrafią w zawikłany sposób wywodzić, że Bóg jest zarazem sprawiedliwy (dobrych nagradza, a złych karze) i miłosierny nawet wobec najgorszych złoczyńców, którzy się nawrócą. Ludzki rozum tego jednak nigdy nie pojmie, bo w maksymalnym natężeniu te dwie wartości się wykluczają. Można być po ludzku bardziej sprawiedliwym niż miłosiernym albo odwrotnie, lecz to nie pasuje do Boga opisanego w znany u nas zwolennik poglądu, że „piekło jest puste”, to ks. Wacław Hryniewicz, od wielu lat zaciekle zwalczany przez ortodoksów, którzy są przekonani, że bez wizji piekła lud niechybnie odrzuci moralny porządek – zacznie kraść, gwałcić i zabijać. Krytyka obejmującego wszystkich miłosierdzia zwykle dociera do punktu, w którym wiecznego potępienia unikają najwięksi zbrodniarze, jak Hitler i Stalin. Wnioski z tej dyskusji Leszek Kołakowski przedstawił w słynnym eseju „Czy diabeł może być zbawiony?”.Cóż, nawet najbardziej dociekliwy filozof nie uzyska zadowalającej odpowiedzi od teologa, bo każda religia opiera się na paradoksach, które wymykają się logice. W tym konkretnym przypadku nie ma dobrego uzasadnienia dla dogmatu, że nie może być nikomu odpuszczony grzech przeciwko Duchowi Świętemu, polegający na odrzuceniu miłości Boga. Franciszek mówi o duszach znikających zamiast potępionych, ale nawet i to jest nie do przyjęcia dla do myśli Franciszka jest w polskim Kościele rzadkością, dlatego zaciekawiła mnie homilia z Wielkiego Czwartku metropolity wrocławskiego abp. Józefa Kupnego, który zaapelował do kapłanów o to, by sprawili, żeby osoby żyjące w związkach niesakramentalnych (bez ślubu kościelnego) nie czuły się wykluczone ze wspólnoty Kościoła. Ciekawe, czy to oznacza, że w naszych kościołach będzie trochę mniej straszenia mękami po śmierci. To bezprecedensowa akcja. Codziennie prowadzony jest systematyczny atak obliczony na zniszczenie Ojca Świętego. Stoją za tym niektórzy biskupi. Codzienna porcja internetowych pomyj Retrospektywne spojrzenie na ostatnie siedemdziesiąt lat historii Kościoła pomaga nam zrozumieć, że oskarżenia przeciwko papieżom z pewnością nie są w naszych czasach czymś nowym. Pius XII był krytykowany za swoje "milczenie" na temat Holokaustu. Pawłowi VI prawica nie chciała wybaczyć reformy liturgicznej, lewica zaś encykliki Humanae vitae. Był nawet publicznie oskarżony o homoseksualizm i bronił się, wzbudzając falę solidarności światowego episkopatu. Jan Paweł II był krytykowany najpierw za konserwatyzm, a następnie za otwartość na dialog międzyreligijny i zwołanie spotkania w Asyżu. Nawet Benedykt XVI stał się obiektem ataków w związku z rozszerzeniem możliwości korzystania z przedsoborowego mszału i zdjęciem ekskomuniki z biskupa lefebrysty Richarda Williamsona, negującego istnienie komór gazowych w Auschwitz. Jednak poziom ataków na obecnego papieża jest czymś bezprecedensowym. Nowatorstwo polega na działalności całej medialnej sieci, która codziennie uderza w następcę św. Piotra nieuzasadnioną krytyką lub pytaniami, ale systematycznym atakiem obliczonym na zniszczenie Ojca Świętego. Cokolwiek Franciszek powie lub zrobi, jest niewłaściwe, a bezlitosna i niszcząca nagonka zostaje wzmocniona przez użycie języka coraz bardziej przypominającego wypowiedzi internetowych hejterów. Aby usprawiedliwić tę antyrzymską postawę, nagłaśnia się zdania wyciągnięte z prasowych nagłówków, a opuszcza się pozostałe 99% papieskiego przepowiadania, homilii i przemówień bądź świadomie się o nich zapomina. Rozpowszechnia się kłamstwa, że Franciszek mówi tylko o migrantach i ubogich, ignorując jego codzienne komentarze do Ewangelii i nauczanie na każdy inny temat. Codzienna porcja internetowych pomyj wylewanych przez anonimowych publicystów, a także mnożenie się witryn i gazet internetowych prowadzonych przez rzekomych katolików, poświęcających się dwadzieścia cztery godziny na dobę systematycznemu niszczeniu papieskiego nauczania i egzaminowaniu z doktryny samego papieża oraz każdego, kto nie myśli tak jak oni - to z pewnością nowe elementy charakteryzujące epokę, w której żyjemy. Epokę, w której pewna forma tradycjonalizmu i konserwatyzmu, jedynie z nazwy przywiązanego do Tradycji, sprowadza tę ostatnią do własnych wyobrażeń na jej temat i schematów doktrynalnych. Oddzielając w ten sposób Tradycję od ciała Kościoła i żywego magisterium następców apostołów, przekształca się ją w abstrakcyjne idee, na straży których stoi całe mnóstwo wirtualnych cenzorów, oceniających wszystko i wszystkich ze swoich małych medialnych ambon. Ulubionymi celami są oczywiście papież, jego współpracownicy i pozostający z nim w jedności biskupi wraz z wieloma braćmi w wierze, którzy wydają się nie podzielać tradycjonalistyczno-konserwatywnych poglądów. Portale internetowe i społecznościowe media, nieistniejące bądź jeszcze nierozwinięte wystarczająco w okresie poprzednich pontyfikatów, oferują praktycznie nieograniczone możliwości wypowiedzi. Sprzyja to mnożeniu się publikacji, których racją istnienia nie jest próba opisania rzeczywistości, lecz wskazanie "wroga naszego powszedniego", by się na nim wyżyć, kształtując w tysiącach obserwujących postawę pogardy, a nawet nienawiści wobec papieża, kardynałów, pojedynczych biskupów, lokalnych episkopatów i katolickich uczonych. Winni są oni tego, że nie dopasowują się idealnie do interpretacji doktryny samozwańczych inkwizytorów. Codzienne ataki przypuszczane ze strony tej medialnej sieci przybierają często, jak wspomniano powyżej, formę character assasination, pomówienia: uderzają w człowieka, zanim uderzą w jego idee. Nie dopuszczają jakiegokolwiek dialogu, a już pod żadnym pozorem nie akceptują żadnej korekty swoich poglądów, nawet wtedy, gdy podają twierdzenia rażąco sprzeczne z rzeczywistością. Wszystko to rozprzestrzenia się w wirtualnej sieci z zawrotną prędkością. Świadczy o tym również ścisła kolejność wydarzeń, wirtualny i medialny hałas, z jakim przeciwnicy Franciszka przeszli od dubia przedstawionych przez czterech kardynałów krytycznych wobec Amoris laetitia do correctio robiącego z papieża heretyka. Ultimatum wobec Franciszka 14 listopada 2016 roku minęło osiem miesięcy od opublikowania posynodalnej adhortacji poświęconej rodzinie i małżeństwu, która biorąc pod uwagę zmianę czasów i kształtu życia społecznego, poświęciła jeden rozdział coraz bardziej rosnącej liczbie rodzin zranionych i par żyjących w związkach niesakramentalnych. Papieski dokument, nie wprowadzając żadnych zmian w doktrynie, zachęca takie osoby do podjęcia drogi duchowego towarzyszenia i pokuty, nie wykluczając, że w niektórych przypadkach, przy zmniejszonej odpowiedzialności subiektywnej, można nawet dopuścić do sakramentów pary żyjące w ponownym związku. W tym właśnie dniu antybergogliańska sieć mediów opublikowała list, w którym czterej purpuraci (…) zwrócili się do papieża, aby odpowiedział na pięć pytań dotyczących interpretacji Amoris laetitia w kwestiach małżeństwa i rodziny100. Ci kardynałowie to Walter Brandmüller, były przewodniczący Papieskiego Komitetu do spraw Nauk Historycznych, Raymond L. Burke, patron Zakonu Maltańskiego, oraz emerytowani arcybiskupi Carlo Caffarra (Bolonia, zmarł we wrześniu 2017 roku) i Joachim Meisner (Kolonia, zmarł w lipcu 2017 roku). List został dostarczony na ręce ówczesnego prefekta Kongregacji Nauki Wiary, Gerharda Ludwiga Müllera, 19 września 2016 roku. Sformułowanie i przedstawienie doktrynalnych dubia nie stanowi bynajmniej działania wywrotowego, ale jest przyjętą praktyką w życiu Kościoła. Tym jednak, co nigdy się nie wydarzyło, była decyzja sygnatariuszy dokumentu, aby umieścić jego treść w Internecie niespełna dwa miesiące po dostarczeniu go adresatowi. Kardynałowie zdecydowali się upublicznić list, ponieważ nie otrzymali na niego odpowiedzi. (…) Nie wdając się w kwestie doktryny i dyscypliny sakramentalnej podniesione przez autorów, wystarczy zauważyć, że owe dubia, zorganizowane w sposób pozwalający odpowiedzieć "tak" lub "nie", zdaniem części komentatorów są próbą wywarcia presji na papieżu. Mają one niejako zmusić go do zajęcia pozycji, którą czterej kardynałowie uważali za tradycyjną, a przede wszystkim - niezmienną. W obronie Amoris laetitia stanął w kolejnych miesiącach filozof Rocco Buttiglione - z pewnością nie da się go podejrzewać o liberalne sympatie - przyjaciel i współpracownik Jana Pawła II, który potwierdził istnienie "łagodzących okoliczności, kiedy to grzech śmiertelny (grzech, który w innych okolicznościach byłby śmiertelny) staje się grzechem lżejszym, jedynie powszednim. Istnieją zatem przypadki, w których osoby rozwiedzione i ponownie związane cywilnym małżeństwem mogą zostać uznane (przez spowiednika i po odpowiednim duchowym rozeznaniu) za żyjące w łasce Bożej, a zatem zasługujące na przyjęcie sakramentów. Wydaje się to zdumiewającą nowością, ale jest to doktryna całkowicie, ośmielę się powiedzieć: granitowo wręcz tradycyjna". W grudniu 2016 roku kardynał Burke wystosował wobec papieża Franciszka ultimatum. Purpurat ogłosił w kilku wywiadach, że jeśli Ojciec Święty nie odpowie na dubia w kwestii Amoris laetitia, on bezpośrednio po świętach Bożego Narodzenia dokona "formalnego upomnienia" papieża. Również w tym przypadku ostrzeżenie - a raczej rzucenie wyzwania - dokonuje się poprzez publiczne wypowiedzi w mediach. Burke, który jest kanonistą, odwołuje się wciąż do "formalnego upomnienia", jak gdyby chodziło o kanonicznie ustanowioną i tradycyjnie stosowaną instytucję. "Upomnienie papieża to w Kościele starożytna instytucja" - wyjaśnia. Zaraz potem niebezpośrednio porównuje siebie do świętego Jana Fishera z Anglii, żyjącego w czasach króla Henryka VIII: "To był jedyny biskup, który podtrzymywał prawdę wiary, który bronił Chrystusa i jego Świętego Kościoła". Wielu uczonych wskazuje jednak, że w historii Kościoła nie da się odnaleźć aktów "formalnego upomnienia" wobec papieża, odnoszących się do spraw doktrynalnych. Zupełnie inny jest przypadek prośby o wyjaśnienia, a nawet ewentualne przedstawienie papieżowi skargi podczas dyskusji na konsystorzu, która nie będzie upubliczniona. Dogmat, którego nie ma Mijają święta Bożego Narodzenia, a formalne upomnienie nie nadchodzi. O północy 23 września 2017 roku zostaje natomiast opublikowane, choć nie przez Burke’a czy pozostałych trzech kardynałów, correctio filialis, "synowskie upomnienie", oczywiście zapowiedziane przez sieć antybergogliańskich mediów za pośrednictwem Twittera. W zamyśle sygnatariuszy correctio ta stanowi "formalne upomnienie" papieża. (…). Autorzy correctio stwierdzają, że "za pomocą słów, czynów i zaniechań oraz poprzez fragmenty dokumentu Amoris laetitia Wasza Świątobliwość wsparł bezpośrednio lub pośrednio (z jaką świadomością, nie wiemy i nie chcemy osądzać) następujące fałszywe i heretyckie twierdzenia, propagowane w Kościele zarówno poprzez urząd publiczny, jak i akty prywatne". Po tym wstępie następuje lista siedmiu domniemanych fałszywych stwierdzeń, których papież w istocie nigdy nie wypowiedział. Sygnatariusze rekonstruują je na podstawie własnej interpretacji Amoris laetitia i innych wystąpień Franciszka. Pomimo uruchomienia wielojęzycznej strony internetowej i setek podpisów złożonych przez Internet correctio nie wydaje się powodować szczególnego poruszenia wśród wiernych. Tekst wyraźnie oskarża papieża o herezję, ale niektórzy, (…), zaprzeczając rzeczywistości faktów, obrażając inteligencję czytelników i uciekając się do kurialnej sofistyki, próbowali temu zaprzeczyć. Jakby powiedzenie, że papież bezpośrednio lub pośrednio głosi "fałszywe i heretyckie twierdzenia", nie znaczyło tego, co oznacza. Po dubia i correctio przychodzi kolej na professio. Na początku stycznia 2018 roku ten sam co zwykle krąg mediów publikuje Wyznanie niezmiennych prawd dotyczących sakramentalnego małżeństwa. (…) Professio, oczywiście przeciwne jakiejkolwiek możliwości udzielenia sakramentów osobom rozwiedzionym i żyjącym w drugim związku, stanowi próbę zdogmatyzowania nauki, która w rzeczywistości nigdy nie uzyskała rangi dogmatu. Najbardziej innowacyjna teologicznie część dokumentu to stwierdzenie, że nie tylko nauka o nierozerwalności małżeńskiej, ale również o sakramentalnej dyscyplinie małżeństwa "zawartego i skonsumowanego" (ratum et consummatum) jest "niezmienna" i należy do kategorii dogmatów wiary. Kościelni dostojnicy uważają, że do dyscypliny sakramentalnego małżeństwa "w pełni stosuje się" sens poniższego oświadczenia zawartego w bulli Inneffabilis Deus papieża Piusa IX: "Kościół Chrystusowy, ten czujny stróż powierzonych sobie dogmatów oraz ich obrońca, niczego z nich nigdy nie ujmuje, niczego nie dodaje". Jednak według tradycyjnego nauczania dyscyplina sakramentów nie jest uważana za niezmienny dogmat, ale należy do władzy ustawodawczej powierzonej Kościołowi tak, aby w zmieniających się okolicznościach historii mógł udzielać sakramentów w sposób najbardziej odpowiedni i pożyteczny dla dobra dusz". (…) Papież popadł w herezję To jednak nie koniec naszej listy. Ze względu na brak spodziewanych rezultatów dubia, correctio i professio ci sami protagoniści próbują ponownie zdyskredytować Franciszka za pomocą declaratio, mając nadzieję, że użycie jeszcze jednego łacińskiego słowa w końcu doprowadzi do pożądanego wstrząsu. Tak więc 7 kwietnia 2018 roku, podczas konferencji zorganizowanej w Rzymie przez Stowarzyszenie Przyjaciół Kardynała Caffarry, odbywa się publiczne odczytanie owej deklaracji. (…) "Ze względu na sprzeczne interpretacje adhortacji apostolskiej Amoris laetitia udziałem wiernych na świecie stał się rosnący zamęt i dezorientacja. Nagląca prośba około miliona wiernych, ponad dwustu pięćdziesięciu uczonych, a nawet kardynałów o wyjaśniającą odpowiedź Ojca Świętego na te pytania nie została dotąd wysłuchana - czytamy w Declaratio odczytanej na zakończenie konferencji przez Giampaola Barrę. - W obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, w jakim znalazła się wiara i jedność Kościoła, my, ochrzczeni i bierzmowani członkowie ludu Bożego, powołani jesteśmy, aby potwierdzić naszą katolicką wiarę". Tekst oczywiście skupia się na zanegowaniu możliwości jakiegokolwiek otwarcia na rozwiedzionych żyjących w drugim związku. Charakterystyczna jest wypowiedź kardynała Burke’a, który stwierdził: "Jak pokazuje historia, możliwe jest, by biskup Rzymu, sprawując pełnię władzy, popadł w herezji lub porzucił swój podstawowy obowiązek chronienia i wspierania jedności Kościoła, kultu i dyscypliny. A ponieważ nie może on być przedmiotem postępowania sądowego, należy naprawić tę sytuację zgodnie z prawem naturalnym, Ewangelią i Tradycją kanoniczną, czyli poprzez procedurę w dwóch etapach: po pierwsze, wskazanie domniemanego błędu lub zaniechania obowiązku powinno być skierowane bezpośrednio do papieża, a następnie, jeśli nadal nie udziela on odpowiedzi, powinna zostać złożona publiczna deklaracja". Biskup Schneider zadbał o przypomnienie, że Stolica Piotrowa może być atakowana przez szatana: "Przez cały bieg historii szatan nieustannie atakuje Kościół i Stolicę Piotrową. W rzadkich przypadkach doświadczała ona nawet tymczasowego zaćmienia papieskiego magisterium, kiedy niektórzy papieże wydawali niejednoznaczne stwierdzenia doktrynalne, wprowadzając zamieszanie w życiu wspólnoty". W rzymskim spotkaniu i odczytaniu Declaratio wziął udział - siedząc na widowni w pierwszych rzędach - także Alessandro Minutella. Ten suspendowany ksiądz z diecezji Palermo twierdzi, jakoby słyszał głosy i miał wizje o nadprzyrodzony charakterze, i nie uznaje Franciszka za prawdziwego papieża, lecz za fałszywego proroka: "Ten piekielny smok, czarna bestia, fałszywy prorok. Fałszywy prorok to Bergoglio". Ale nawet to ostatnie publiczne oświadczenie nie przynosi pożądanego efektu. Próba impeachmentu nie powiedzie się i tym razem. Godne zauważenia są słowa kardynała Burke’a, który chwilowo przypomniał sobie o swoim prawniczym wykształceniu i powiedział, że biskup Rzymu nie może być poddany procesowi sądowemu. Świadomość ta zaniknie po rozpoczęciu operacji Vigano. To fragment książki "Dzień sądu" wydanej przez Wydawnictwo WAM. Więcej znajdziesz tutaj.

czy papiez franciszek to antychryst